– szkoła technologii i myślenia dla dzieci.
Świat, który nadchodzi · Czas czytania: 6 min

Piąty pogrzeb programisty

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Idę na pogrzeb zawodu programisty. Nie pierwszy raz, prawdę mówiąc — straciłem już rachubę, który to z kolei. Za każdym razem żałoba jest szczera, mowy pogrzebowe wzruszające, a cała branża w skupieniu kiwa głową: no tak, tym razem to już naprawdę koniec. I za każdym razem, parę lat później, nieboszczyk wraca do biura. Trochę zmieniony, czasem z nowym tytułem na wizytówce, ale żywy — i z wyższą pensją niż przed śmiercią.

Teraz idziemy na kolejny pogrzeb. Sprawcą ma być AI, a wy, rodzice, siedzicie w ławce i zastanawiacie się, czy zapisywanie dziecka na programowanie ma jeszcze sens, skoro maszyna niedługo będzie pisać kod za nie. To uczciwe pytanie i zasługuje na uczciwą odpowiedź, więc sprawdziłem to na serio, łącznie z twardymi danymi. Wychodzi z tego, że nieboszczyk czuje się całkiem nieźle. Zmienia się tylko to, czego trzeba go dziś nauczyć, zanim znowu wstanie z trumny.

01 · Historia

Cmentarz pełen żywych

Bo to naprawdę nie jest pierwszy pogrzeb tego zawodu. Kiedyś miały go zakończyć programy, które same piszą programy, bez udziału człowieka. Potem języki, w których zbudowanie systemu miało być tak proste, że poradzi sobie każdy, bez żadnego przygotowania. Potem cała robota miała po prostu wyjechać tam, gdzie jest taniej, i tyle miało być po zachodnich programistach. Potem appki miały powstawać same, przez przeciąganie klocków myszką — programista miał zniknąć razem z klawiaturą.

Za każdym z tych pogrzebów przemawiali poważni ludzie, na poważnych konferencjach, z poważnymi wyliczeniami. I za każdym razem kondukt żałobny rozjeżdżał się do domów z tą samą niespodzianką: zawód, który właśnie pochowali, wracał do pracy z wyższą pensją niż przed śmiercią, nie niższą.

02 · Mechanizm

Dlaczego żaden pogrzeb się nie udał

Dlaczego tak się dzieje, za każdym razem? Bo żadne z tych narzędzi tak naprawdę nie zabierało programiście roboty — zabierało mu tylko jej najnudniejszą część. Zostawiało dokładnie to, czego nie da się zamknąć w żadnej instrukcji: decydowanie, co w ogóle zbudować i jak to poskładać, żeby działało. A skoro budowanie oprogramowania robiło się przy okazji tańsze, zaczynano budować go po prostu więcej — więcej systemów, więcej aplikacji, więcej rzeczy, których wcześniej nikomu nie chciało się zamawiać. I to więcej musiał ktoś ogarnąć. Ta historia powtarzała się w tej branży tyle razy, że dawno przestała być ciekawostką, a zaczęła być regułą.

03 · AI

Piąty pogrzeb: głośniejszy, ale ta sama melodia

Teraz stoimy na piątym pogrzebie i, uczciwie mówiąc, ten ma większy tłum żałobników i głośniejsze przemówienia niż poprzednie cztery razem wzięte. Nie bez powodu: AI faktycznie sięga dalej niż jej poprzednicy. Nie tylko pisze kod, ale go tłumaczy, testuje i podpowiada rozwiązania — dotyka więc kawałka tego, co kiedyś należało wyłącznie do ludzkiego osądu. Dlatego ten niepokój jest bardziej zrozumiały niż ten przy przeciąganiu klocków myszką.

Tylko że melodia gra ta sama. AI zabiera kolejną warstwę mechanicznej roboty — powtarzalny kod, rutynowe testy, tłumaczenie między technologiami — a nie odpowiedzialność za to, czy rozwiązanie w ogóle ma sens, jest bezpieczne i będzie działać za dwa lata. Wzór trzyma się tego mechanizmu zaskakująco dobrze także w twardych liczbach. Międzynarodowa Organizacja Pracy, licząc to bez sentymentu w swoim najnowszym indeksie ekspozycji na AI, stawia programistów w kategorii umiarkowanego ryzyka i mówi wprost o zmianie charakteru zadań, nie o znikaniu zawodów. Amerykańskie biuro statystyki pracy prognozuje na najbliższą dekadę wzrost zatrudnienia w tym zawodzie o 15 procent — wyraźnie szybciej niż średnia dla całej gospodarki. A w ankietach branżowych sami programiści częściej mówią, że AI rozszerza ich możliwości, niż że zagraża ich stanowisku.

Tak, wiem, co część z was teraz pomyśli: a te wszystkie nagłówki o zwolnieniach w wielkich firmach technologicznych i o tym, że świeżo upieczony programista ma dziś ciężko ze znalezieniem pierwszej pracy? Prawdziwe. Tylko że to wahanie koniunktury liczone w miesiącach, nie ten sam, dekadowy trend, o którym mówią liczby powyżej — obie rzeczy mogą być prawdziwe naraz. Te liczby zresztą nie mają tu otwierać argumentu. Mają go tylko potwierdzić, bo wynikał już z samego mechanizmu opisanego wyżej.

04 · Wniosek

Co to znaczy dla dziecka, które dziś siada do klawiatury

Co to znaczy w praktyce dla dziecka, które dopiero uczy się pisać pierwsze linijki kodu? Skoro już wiadomo, co AI zabiera (mechanikę), a czego nie potrafi zabrać (rozumienie problemu i odpowiedzialność za rozwiązanie) — odpowiedź na pytanie rodzica właściwie sama się układa.

Nie chodzi o to, żeby przestać uczyć dziecko pisać kod — składnia nadal jest potrzebna, tak jak trzeba umieć liczyć w pamięci, żeby w ogóle sensownie korzystać z kalkulatora. Chodzi o to, żeby na samej składni się nie kończyło. Zmienia się to, czego warto się nauczyć — nie to, czy warto się uczyć.

Dziecko, które uczy się wyłącznie odtwarzać wzorce — bo tak ma zadanie, bo tak pokazał nauczyciel, bo tak podpowiedział czat — uczy się umiejętności, która najszybciej traci na wartości, dokładnie tej samej, którą zjada każda kolejna fala automatyzacji. Dziecko, które uczy się rozkładać problem na części, sprawdzać własne założenia i rozumieć, dlaczego coś działa, a nie tylko że działa — uczy się czegoś, czego żaden z czterech poprzednich pogrzebów nie zdołał zabrać. Piąty też nie zabierze, bo z definicji nie potrafi: to jest dokładnie ta część roboty, którą AI ma zostawić człowiekowi.

Tu jednak trzeba rozdzielić dwie rzeczy, które łatwo się mylą. Zawód jako całość ma się dobrze — dane o zatrudnieniu i pensjach to potwierdzają. Konkretny junior szukający dziś pierwszej pracy może mieć ciężej niż jego starszy kolega pięć lat temu — to też prawda i szkoda by było ją zamiatać pod dywan tylko dlatego, że statystyki dla całej branży wyglądają dobrze. Dlatego rada dla rodzica nie brzmi „bez obaw, wszystko samo się ułoży”, tylko konkretniej: ucz dziecko robić tę część roboty, która zawsze zostaje przy człowieku, a wtedy to, co dzieje się z resztą zawodu, będzie go dotyczyć najmniej.

Zmienia się to, czego warto się nauczyć — nie to, czy warto się uczyć.

05 · Konkluzja

Nieboszczyk czyta własny nekrolog

Nekrolog na ten piąty pogrzeb już krąży po mediach społecznościowych, napisany z pełnym przekonaniem, że tym razem na pewno. Podejrzewam, że nieboszczyk przeczyta go przy porannej kawie, kiwając głową z uznaniem dla stylu — a potem pójdzie do pracy, tak jak po poprzednich czterech.

W Aivoli uczymy dzieci właśnie tej części, której żadne z tych narzędzi jeszcze nie zabrało — czytania problemu, sprawdzania własnych założeń, rozumienia, dlaczego coś działa, zamiast klepania samej składni, która za kilka lat będzie zabytkiem, jak niejeden język programowania, o którym już nikt dziś nie pamięta.

To co, robimy zakłady ile tych pogrzebów jeszcze przed nami? :)

Profile Picture
Adam Kubiczek
Dyrektor szkoły Aivola

Nadal się zastanawiasz?

Zobacz nasze zajęcia